Większość osób, które posiadają niską seksualną inteligencję traktuje stosunek seksualny jak wyścig, gdzie nie ma spontaniczności. Wtedy liczy się tylko ilość partnerów, z którymi uprawialiśmy seks, czy też ilość orgazmów, których doświadczyliśmy. Przez takie sytuacje człowiek nie potrafi nabrać dystansu do seksualnej inteligencji i tej strefy życia.

Seks czy porażka?

Każda porażka łóżkowa jest traktowana bardzo osobiście. Przez takie zachowanie nigdy nie jesteśmy w stanie osiągnąć maksimum przyjemności, ponieważ nawarstwiają się nasze kompleksy łóżkowe i zamiast skupiać się na różnych odczuciach swojego partnera i swoich, to tworzymy wyimaginowany wyścig, o którym zostało wspomniane powyżej. Seks powinien każdemu sprawiać przyjemność, być radością i spełnieniem, a co najważniejsze nie być wymuszony. Jego rolą jest spełniać potrzeby obu stron i żeby był dostosowany do wspólnych upodobań. Będąc już w łóżku ze swoim partnerem powinniśmy zostawić za drzwiami krępujące nas sytuacje, zakazy, nakazy, wszystkie wyobrażenia odnośnie seksu, a skupić się na czerpaniu przyjemności z tego co jest tu i teraz.

Kontroluj swój seks

Swoją seksualną inteligencję można zwiększyć na różne sposoby: nie kontrolować się podczas seksu i trzeba dać ponieść się emocjom. Nie można myśleć o tym, że mamy za dużo naszego ciała, czy że nasz partner zobaczy nasz cellulit. Seks nie jest żadnym sprawdzianem; jeżeli mamy jakieś wyobrażenia na temat „seksu idealnego” trzeba spróbować spojrzeć na niego trochę bardziej realistycznie. Przecież „idealny” seks nie muszą mieć tylko ładni i piękni. Do dobrego seksu nie jest potrzebny ładny wystrój, palące się świece, pościel satynowa czy najnowsza bielizna; nie można traktować seksu zbyt poważnie – trzeba się śmiać, żartować podczas stosunku seksualnego, ponieważ czerpiąc przyjemności człowiek nie jest poważny lecz rozradowany; rozmowa z własnym partnerem to pierwszy punkt co zdobycia sukcesu. Trzeba wzajemnie interesować się swoimi potrzebami. Jeżeli w łóżku odczuwana jest rutyna, to trzeba o tym rozmawiać, żeby coś się zmieniło na lepsze.